Szybkie randki zamiast Tindera: co naprawdę dzieje się na eventach DreamDate?

Szybkie randki wracają do łask w momencie, gdy wielu singli ma już serdecznie dość przeciągających się rozmów na Tinderze, ghostingu i profili, które w realu nie mają zbyt wiele wspólnego ze zdjęciami. Spotkania organizowane przez DreamDate w Gdańsku, Warszawie czy Wrocławiu przyciągają osoby, które zamiast kolejnego „swipe’a” wolą usiąść przy stoliku naprzeciw żywego człowieka i w ciągu kilku minut sprawdzić, czy jest „chemia”. Coraz częściej tego typu wydarzenia wspierają marki z innych branż – Na przykład strona internetowa kasyna online vegas kasyno była sponsorem jednego z wydarzeń, zapewniając nagrody dla uczestników i dodatkowo podkreślając swobodny, wesoły charakter wieczoru.

Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że siedem minut rozmowy to za mało, by kogokolwiek realnie poznać. Ale dla organizatorów i stałych bywalców speed datingu to właśnie ten limit czasu jest największą siłą formatu. „W aplikacjach można pisać tygodniami i nigdy się nie spotkać. Tutaj po pięciu–siedmiu minutach wiesz, czy chcesz widzieć tę osobę ponownie” – mówi Malwina z DreamDate, cytowana w jednym z wywiadów o szybkich randkach jako alternatywie dla aplikacji. Wieczór ma ściśle zaplanowany przebieg: odpowiednia liczba kobiet i mężczyzn, identyfikatory z imieniem i numerem, stoliki ponumerowane tak jak plakietki, formularze do zaznaczania „tak/nie” po każdej rozmowie – wszystko po to, by było maksymalnie prosto i bez spiny

Jak wygląda wieczór z DreamDate krok po kroku

Na miejscu uczestnicy pojawiają się zwykle kilkanaście–kilkadziesiąt minut przed startem wydarzenia. Przy wejściu czeka organizator lub hostessa, która rozdaje identyfikatory z imieniem oraz numerem przypisanym na dane spotkanie. Panowie często na początku integrują się w osobnej „męskiej strefie”, panie zajmują stoliki z numerami odpowiadającymi ich plakietkom — to pozwala przełamać pierwsze napięcie i oswoić się z przestrzenią.

Kiedy wszyscy już siedzą, prowadząca tłumaczy zasady. Panowie będą się przesiadać co kilka minut, panie pozostają na swoich miejscach. Na każdym stoliku leży karta uczestnika – po każdej rozmowie można zaznaczyć „chcę kontynuować znajomość” lub „nie tym razem” i dopisać krótką notatkę („wysokie poczucie humoru”, „dużo mówi o pracy”, „fanka gór”). Całe spotkanie trwa około dwóch godzin, z krótką przerwą w połowie, a pojedyncza rozmowa – w zależności od formatu – od pięciu do siedmiu minut.

Po zakończeniu wszystkich „mini randek” uczestnicy oddają swoje karty organizatorom. Te są później wprowadzane do systemu – jeśli dwie osoby zaznaczyły się nawzajem, następnego dnia otrzymują do siebie kontakt mailowy lub telefoniczny. „Dwie godziny uciekają w oka mgnieniu, a co po nich zostanie, zależy już tylko od nas” – relacjonuje jedna z uczestniczek na forum poświęconym szybkim randkom.

Kto przychodzi na szybkie randki?

Wbrew stereotypowemu wyobrażeniu, że na speed dating chodzą wyłącznie „zdesperowani singielki i single po trzydziestce”, przekrój wiekowy i życiowy uczestników jest znacznie szerszy. DreamDate organizuje wydarzenia z podziałem na grupy wiekowe – np. 24–32, 27–37 czy 35+ – co pozwala każdemu dobrać format dopasowany do etapu życia. Są tu osoby tuż po studiach, pracujący w korporacjach, freelancerzy, nauczycielki, programiści, lekarze, po rozwodzie, bez dzieci i samotne mamy.

Jedna z bohaterek tekstu o szybkich randkach dla singli 35+ przyznaje, że długo się wahała, zanim kupiła bilet. „Myślałam, że to będzie żenada, że przyjdą sami ‘przegrywy’. Na miejscu okazało się, że wszyscy wyglądają jak normalni ludzie, których mogłabym spotkać w pracy czy na siłowni. Tylko tutaj każdy jest singiel i nikt nie udaje, że przyszedł ‘tylko na drinka’” – mówi w rozmowie z dziennikarką. Inna uczestniczka dodaje, że nawet jeśli nie znalazła „wielkiej miłości”, zyskała dwie bliskie przyjaciółki, z którymi jeździ na wakacje.

Tinder vs. szybkie randki: co wygrywa w realnym życiu?

Porównanie speed datingu z aplikacjami randkowymi przewija się w większości relacji uczestników. W aplikacji wszystko zaczyna się od zdjęcia – decyzję podejmuje się w ułamku sekundy, bazując na kilku fotografiach i jednym zdaniu w opisie. Później przychodzą długie, często nic nieznaczące rozmowy, które potrafią urwać się bez słowa wyjaśnienia. „Na Tinderze ktoś może być genialny w pisaniu, a w realu nie potrafić spojrzeć w oczy” – zauważa jeden z bywalców DreamDate, cytowany w tekście „Speed dating jako alternatywa dla aplikacji randkowych”.

Na szybkich randkach jest odwrotnie: najpierw ma się realne spotkanie, dopiero później – wymianę kontaktów i dalszy kontakt online. Liczy się energia, ton głosu, mowa ciała, poczucie humoru. Jeśli w ciągu siedmiu minut nie udało się znaleźć wspólnego języka, raczej nie zmienią tego tygodnie pisaniny w aplikacji. Jeżeli jednak iskra się pojawia, to od razu wiadomo, że warto zaznaczyć „tak” na formularzu.

Ważna różnica jest też w poziomie zaangażowania. Bilet kosztuje zwykle około 80–100 zł, trzeba wyjść z domu, dojechać do lokalu, przeznaczyć minimum dwie godziny wieczoru. To sprawia, że na eventy przychodzą osoby, które naprawdę chcą kogoś poznać, a nie „przeklikać się” przez kilka profili w przerwie na kawę.

Realne historie z szybkich randek

W materiałach prasowych i wywiadach często przewijają się konkretne historie uczestników. Jeden z nich przyznaje, że długo był sceptyczny wobec formatu. „Pierwszy raz był najlepszy — ekscytacja, przyjemny lokal i prawie 20 potencjalnych kandydatek. Okazało się, że dobrze sobie radzę na żywo i świetnie jest wyjść z domu” – wspomina cytowany uczestnik. Podkreśla, że to doświadczenie pomogło mu uwierzyć w siebie po kilku nieudanych randkach z aplikacji.

Renata, bohaterka reportażu o szybkich randkach w Warszawie, mówi, że na początku była rozczarowana – nie trafiła na nikogo, z kim chciałaby zbudować relację. Dziś przyznaje, że największą wartością okazały się... nowe przyjaźnie. „Poznałam tu dwie dziewczyny, z którymi spotykamy się prywatnie. Z jedną stworzyłam tandem, wspieramy się, wyjeżdżamy razem na wakacje” – opowiada. W jej przypadku speed dating stał się nie tyle narzędziem do znalezienia partnera, co sposobem na poszerzenie kręgu zaufanych ludzi.

Organizatorzy podkreślają, że w DreamDate zdarzają się pary, które po kilku miesiącach wspólnego życia wracają na eventy… już jako małżeństwo lub narzeczeni, żeby opowiedzieć swoją historię i dodać odwagi innym singlom. Nie wszystkie historie mają tak spektakularny finał, ale duża część uczestników wychodzi ze spotkań z przynajmniej jednym „match’em” i kilkoma kontaktami do nowych znajomych.

Co dzieje się po „gongu”?

Dla wielu osób najtrudniejszy moment to nie sama rozmowa, ale chwila po niej. Czasem pojawia się wrażenie, że spotkanie poszło świetnie, ale druga osoba myśli inaczej – i odwrotnie. System „podwójnego tak” działa tu jak filtr bezpieczeństwa: kontakty dostają tylko ci, którzy zaznaczyli się nawzajem. To ogranicza ryzyko niechcianego kontaktu i ułatwia przejście do kolejnego etapu.

Niektórzy organizatorzy dorzucają do tego dodatkowe elementy integracyjne: po głównej części wieczoru można zostać na drinka, planszówki czy wspólną zabawę, co pozwala na luźniejsze rozmowy już bez zegarka tykającego nad głową. Dzięki temu speed dating staje się nie tylko sekwencją „randek przy stoliku”, ale pełnym wieczorem towarzyskim.

Czy szybkie randki są dla każdego?

Eksperci i uczestnicy są zgodni co do jednego: szybkie randki nie są magicznym rozwiązaniem wszystkich problemów sercowych, ale są skutecznym narzędziem dla osób, które są gotowe na wyjście ze strefy komfortu. Dobrze odnajdują się tu ludzie, którzy:

  • mają dosyć przeciągających się znajomości online bez finału w realu,

  • chcą w krótkim czasie poznać kilkanaście osób o podobnym statusie (single, konkretna grupa wiekowa),

  • potrafią rozmawiać twarzą w twarz (albo przynajmniej chcą tego spróbować).

Osobom ekstremalnie introwertycznym lub z silną fobią społeczną ten format może wydać się zbyt intensywny. Z drugiej strony wielu nieśmiałych uczestników po pierwszym wydarzeniu przyznaje, że było to jedno z najbardziej przełamujących doświadczeń – bo po 10–12 rozmowach z obcymi ludźmi kolejna już tak nie przeraża.

Co dalej z szybkim randkowaniem?

W Polsce działa już kilka marek specjalizujących się w speed datingu, ale DreamDate należy do tych, które najmocniej stawiają na różnorodność formatów: randki tematyczne dla podróżników, osób z wyższym wykształceniem, miłośników planszówek, singli 40+ i wielu innych nisz. Trend rośnie — kolejne edycje w dużych miastach wyprzedają się z wyprzedzeniem, a relacje uczestników sugerują, że jest to realna alternatywa dla siedzenia w aplikacjach.

Szybkie randki nie zastąpią całkowicie Tindera czy innych serwisów – dla wielu osób to wciąż najprostsza droga do zawarcia znajomości. Ale dla tych, którzy chcą poczuć „prawdziwe życie” zamiast kolejnego „swipe’a”, wieczór z DreamDate może być tym momentem, gdy wreszcie zamienia się ekran telefonu na spojrzenie w oczy drugiego człowieka. A siedem minut okazuje się zaskakująco długim czasem, kiedy po drugiej stronie stolika siedzi ktoś, z kim naprawdę „kliknęło”.

Zostaw komentarze

0
Koszyk
Your cart is empty.